|
Bardzo często
spotykamy się z dziwnymi, niezwykłymi
zjawiskami, które każą nam zastanowić się nad symboliką tych
zdarzeń i nad
wynikłym z tego pytaniem, czy Pan Bóg w tajemniczy, ale
jednocześnie czytelny
sposób nie przekazuje nam czegoś, co świadczy o Jego
istnieniu, Jego potędze,
Jego zamyśle.
Pięćdziesięciolecie 1936
– 1996, to niewielki przedział
czasowy w historii ludzkości.
W 1936 roku
Stadion Olimpijski w Berlinie stał się areną
niezwykłego tryumfu Rzeszy Niemieckiej w czasie Igrzysk Olimpijskich.
Był także
objektem propagandowych manifestacji hitlerowskich, zapowiadających
m.in. tysiącletnie
panowanie tejże Rzeszy nad całym światem, po wstępnym zniszczeniu
Kościoła Katolickiego.
Czyż to nie
powód do głębokiej refleksji, że akurat w 1996
roku na koronie berlińskiego Stadionu Olimpijskiego stanął namiestnik
Chrystusa,
Ojciec Święty, Jan Paweł II? Czyż
to
przypadek, że akurat dokładnie pięćdziesiąt lat po obecności na tym
miejscu tryumfującego
wysłannika Szatana ogłaszajacego światu tysiącletnie panowanie Imperium
Zła, na
koronie tego samego berlińskiego Stadionu Olimpijskiego stanął Papież,
Jan
Paweł II, Polak, syn narodu napadniętego i skazanego na wyniszczenie?
A przecież w
tedy, w 1936 roku wiele wskazywało na to, że
Rzesza Niemiecka będzie rzeczywiście długo istnieć, może będzie nawet
tysiąc
lat trwać. Tak uczyli i kazali wierzyć niemieccy ideologowie i ich
polityczni
wykonawcy, a kto w to watpił lub się sprzeciwiał temu poglądowi,
wędrował do
obozu koncentracyjnego, jak mój wujek.
Minęło
zaledwie pół wieku i po „tysiącletniej”
Rzeszy nie
pozostało śladu, a na szczycie Stadionu Olimpijskiego pojawił się Piotr
naszych
czasów, aby
wśród zgromadzonego tłumu odprawić
bezkrwawą ofiarę Chrystusową, którego już nigdy nie miało
być nie tylko na tym
miejscu, ale także na świecie...
Papież
objechał «papamobilem» bieżnię stadionu,
pozdrawiając
rzeszę wiernych, zgromadzoną na trybunach i płycie boiska. Liturgię
eucharystyczną
z Papieżem koncelebrowali liczni kardynałowie, arcybiskupi, biskupi,
wszyscy
członkowie Niemieckiej Konferencji Episkopatu. Na stadionie obecni byli
prezydent Niemiec, kanclerz federalny, burmistrz Berlina,
przedstawiciele korpusu
dyplomatycznego. Podczas Mszy św. Papież dokonał beatyfikacji
dwóch kapłanów
niemieckich, którzy przeciwstawili się otwarcie dyktaturze
nazistowskiej i
zapłacili za to życiem.
Zgodnie z
zamiarem Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie
Chór Auxilium miał być jedynym chórem śpiewającym
przy polskim Papieżu. Ale
okazało się, że i berlińscy katolicy chcą uczcić Ojca Świętego i jako
organizatorzy uroczystości nie zrezygnowali z przywileju kierowania
oprawą
muzyczną Eucharystii. Musieliśmy się zgodzić na wspólny,
polsko-niemiecki
śpiew, który przerodził się w znak piękna i mocy
Chrystusowej jedności, byliśmy
jednym Kościołem, jedną wspólnotą.
Niezwykłe to
było wydarzenie!
Jan Paweł II
ubrany w zielony kolor wiecznie żywej nadziei, wśród
licznych dostojników Kościoła ubranych również w
zielone szaty liturgiczne,
porywający te szaty wiatr symbolizujący Ducha Świętego i ten podniosły
nastrój
wyjątkowego święta, na niezwykłym miejsu, w wyjątkowym czasie
historii....
A ponad
bazaltowymi i granitowymi kamieniami stał On, Piotr
Skała, w zielonym ornacie z pastorałem i błogosławiącą ręką...
Błogosławiącą temu
miastu, światu, kuli ziemskiej... Na tym miejscu wyjątkowym stał teraz
On,
wysłannik Boga, aby to miejsce, to miasto, świat cały znowu
przywrócić
Chrystusowi. Stał Papież Kościoła, którego bramy piekielne
nie zwyciężą.
Wspomnienia Henryka Żurka
Fotografie Kariny Kidula i Jana Panka
|